Mam problem z natłokiem myśli. Do tego trzy monitory, setki otwartych zakładek, komunikatory, maile... to nie jest środowisko do rozmyślań.
Rozwiązaniem NIE była kolejna appka do notatek.
Rozwiązaniem był zwykły notes, o którym kiedyś pisałem 🧵 ↓
Używam notatnika jako 'narzędzia do rozmyślań'. Gdy ktoś o tym usłyszy, to najczęściej daje mi (niechciane) porady na temat tego, jak zoptymalizować mój workflow.
"A wiesz, że można nagrywać słowotok, przetworzyć AI-em i wrzucić do swojego second braina i tak będzie SZYBCIEJ?"
Nagrywanie będzie szybsze. Nawet notowanie w smartfonie jest szybsze niż pisanie odręczne. Można też niczego nie zapisywać, tylko dyskutować w trybie audio z jakimś LLM-em i na koniec poprosić o notatkę z takiej rozmowy.
Tyle metod, aby było SZYBCIEJ 🤔
Papierowy notes leży na biurku. Zawsze w tym samym miejscu.
Chcę coś zapisać? Biorę długopis i piszę.
Najczęściej jednak zabieram notatnik w spokojniejsze miejsce - np. do kuchennego stołu.
To takie moje mentalne wyciszenie i spowolnienie.
Nie umiem pisać szybko. Piszę BARDZO WOLNO. To mnie ogranicza.
Mówię za to momentami z szybkością karabinu maszynowego.
Naturalnym wyborem byłoby więc zdecydowanie się na formę notatek audio, a później transkrypcja całości do formy tekstowej.
Tak jednak nie robię.
Gdy zapisuję pierwsze słowa swoich przemyśleń, w głowie aż kotłują się myśli na temat kilku/kilkunastu kolejnych linii. Totalny chaos. Ja jednak nie mam 'przepustowości w ręce', aby przelać te myśli na papier.
Zastanawiam się, co jest najważniejsze i co jest warte zapisania.
Ostatecznie zamiast godzinnego słowotoku, który często występuje w moich notatkach audio. Na papierze zostaje skrajnie krótka esencja tego, co siedziało mi w głowie.
To są już przetworzone i dobrze poukładane myśli, które naprawdę fajnie układają się w gotowy projekt.
Co z tym robię później?
Czasami przepisuję notatki do jakiegoś cyfrowego storage - np. Notion lub Todoist - zależnie od charakteru tych zapisków.
Jednak najczęściej robię z tym: NIC :)
Bywa, że nawet tego nie czytam 🤷♂️
Papier to dla mnie narzędzie do MYŚLENIA, nie do archiwizacji - dlatego czasami nazywam to "zewnętrznym cachem".
Notes ma pomóc mi ustrukturyzować myśli, odsiać zbędne śmieci i zostawić tylko to, co ma wartość.
To różnica, której długo nie rozumiałem.
Kiedyś próbowałem archiwizować wszystkie notatki, które robiłem.
Jednak nie każda myśl musi trafić do systemu. Nie każda notatka musi być wyszukiwalna za 5 lat.
Zamiast 'second brain' powstanie 'second trash'?
Mam już jeden taki trash - nie potrzebuję kolejnego ;)
Brzmi to może trochę ironicznie, bo przyspieszanie każdego procesu to w teorii jego usprawnianie. No właśnie nie w moim przypadku.
Ja potrzebowałem spowolnić myśli i produkować mniej śmieci, a więcej wartościowych dla mnie treści, nad którymi mógłbym później pracować.
P.S. Rozpoznajesz, co to za dzieło polskiej kinematografii jest na grafice? :D