Znajomi często polecają mi różne narzędzia. Nowe listy ToDo, usługi do chomikowania artykułów na później, kolejne storage do plików itd.
Kiedyś testowałem niemal wszystko, co mi podesłano.
Teraz, zanim dotknę jakiegoś softu, zadaję sobie jedno pytanie 🧵 ↓
Czy to narzędzie ma API albo Webhooki?
Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to przeważnie nawet go nie dotykam (wyjątek: appka mobilna).
Dawniej soft miał być użyteczny, funkcjonalny, w miarę tani (a najlepiej darmowy 🧅). Teraz moje priorytety się zmieniły.
Dlaczego API/Webhook to dla mnie must-have?
Prawie wszystko, czego używam, musi umieć się integrować. Czasami po to, żeby moje automatyzacje mogły to uruchomić, a czasami po to, aby AI miało dostęp do kontekstu danych z tego narzędzia.
Bez tego to dla mnie martwy software.
Jest jeden wyjątek od tej zasady: rozwiązania self-hosted.
Jeśli mogę uruchomić coś na własnym serwerze, to mam bezpośredni dostęp do bazy danych. Wtedy sam mogę 'wygrzebać' potrzebne mi dane i zautomatyzować wszystko, czego potrzebuję.
To rozwiązanie prawie idealne.
W ten sposób zbudowałem prosty stack do pracy, który wymienia dane między sobą:
- Todoist (lista zadań)
- Notion (funkcja baz danych)
- Wszystko od Google (ładnie się integruje)
- AirTable (jako podręczna, prosta baza danych)
- Make + N8N (aby spiąć powyższe razem)
Nie wyobrażam sobie już, aby ktoś przekonał mnie do rozwiązania, którego nie da się zautomatyzować i zintegrować z innymi narzędziami.
Aplikacje mają pomagać mi w pracy/życiu, a to byłoby spowolnienie, a nie usprawnienie codziennych akcji.
Ciekawym przykładem narzędzia, na które się zdecydowałem, jest np. Sendy do wysyłki newslettera unknowNews. Jest to narzędzie KIEPSKIE. Słabe. No nie polecam :D
Ale ma też dwie gigantyczne zalety, przez które się na nie zdecydowałem.
Po pierwsze oszczędza mi ono jakieś 12 tysięcy złotych rocznie na wysyłce newslettera. To sporo (~40zł/msc opłat za AWS SES vs 12-15k za komercyjne serwisy).
Po drugie, to jest prosty PHP z bazą MySQL. Zintegrowałem to ze wszystkim - PRO rozwiązania tego nie umożliwiają.
To pokazuje mi ciekawe zjawisko.
Kiepski soft z API lub zjadliwym backendem wygrywa u mnie ze świetnym softem (lubię np. Mailerlite), który oferuje mnóstwo zaawansowanych funkcji i piękny UI.
Wkraczam w erę API first... albo to kryzys wieku średniego - dam znać ;)